LM.plWiadomości„Józinek”, mówi do prezydenta szara eminencja Urzędu Miejskiego

„Józinek”, mówi do prezydenta szara eminencja Urzędu Miejskiego

KONIN JEST NASZ

Dodano:
„Józinek”, mówi do prezydenta szara eminencja Urzędu Miejskiego

Mówi powoli, jednostajnie, publicznie nigdy nie podnosi głosu. „Ja się wami zaopiekuję” – zdaje się obiecywać tym aksamitnym głosem poczciwego dziadunia. Oto twarz Józefa Nowickiego przeznaczona dla wyborców.

A jaki jest w sytuacjach mniej publicznych, jak traktuje podwładnych, jakim jest prezydentem? Okazuje się, że tak naprawdę to pracą Urzędu Miejskiego obecny prezydent zbytnio się nie interesuje. Chyba że wykluje się jakaś afera albo jest jakieś ekstra zadanie do zrealizowania. Na co dzień wydziałami kierują ich kierownicy, niczym władcy udzielnych księstw, jeden lepiej, drugi gorzej – zależnie od talentów i dobrej woli człowieka. A rutynowa praca urzędników i tak idzie swoim torem, bo większość przecież wie, co ma do roboty.

Niełatwo się z nim współpracuje, bo szybko zapomina, co z nim ustalono, albo kompletnie się tym nie przejmuje. Osoby zorientowane starają się więc uzgadniać z nim zadania z samego rana, żeby jeszcze tego samego dnia zameldować wykonanie, bo jeśli sprawa przeciągnie się do dnia następnego, prezydent może mieć już zupełnie inne wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać jej finał.

Są oczywiście wiceprezydenci, którym podlegają wydziały: Sławomirowi Lorkowi społeczne, Sebastianowi Łukaszewskiemu – gospodarcze. Panowie mają wspólny sekretariat i serdecznie się nie znoszą. Najwyższe natężenie owa niechęć osiągnęła kilka tygodni temu, kiedy Lorek chciał pozwać Łukaszewskiego do sądu o kradzież hasła wyborczego. Do złożenia pozwu ostatecznie nie doszło, ale panowie patrzą na siebie jeszcze bardziej niechętnie.

Kiedy PiS ogłosił, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci, którzy mają za sobą już dwie kadencje, nie będą mogli kolejny raz kandydować, to właśnie Sławomir Lorek miał być nominatem koalicji SLD-PO na miejsce obecnego prezydenta. Jest niezwykle ambitny i bardzo źle zniósł wiadomość, że Józef Nowicki jednak kandyduje. Być może to ta ambicja powoduje, że nie najlepiej traktuje podwładnych, którzy w rewanżu szczerze go nie znoszą. Dotyczy to również instytucji kultury. Lepsze notowania wśród urzędników ma już Sebastian Łukaszewski, ale on z kolei – z powodu pewnej nieporadności, czy może braku orientacji w świecie urzędniczych spraw – jest przedmiotem nieustannych żartów i kpin, których nie szczędzi mu nawet sam prezydent Nowicki.

Bo prezydent lubi sobie podworować nawet z najbliższych współpracowników. Publicznych upokorzeń doświadcza od czasu do czasu nawet Joanna Szydłowska, formalnie jedynie kierownik Biura Prezydenta, ale nieoficjalnie uważana za szarą eminencję urzędu, która na decyzje Józefa Nowickiego ma podobno olbrzymi wpływ. Niemal nie odstępuje prezydenta na krok i jest jedyną osobą w urzędzie, która pozwala sobie mówić do niego: „Józinek”!

strona 1 z 3
strona 1/3
1539984194-ix6p5t-nowicki1.jpg
1539984195-j2j1a2-nowicki2.jpg
1539984195-mat3wf-nowicki3.jpg
1539984195-ciekx1-nowicki4.png
1539984195-q4rsg_-nowicki6.jpg
1539984195-5jcwi4-nowicki5.jpg
1539984195-p_sf28-nowicki7.jpg
1539984196-ths91_-nowicki8.png
1539984196-savb63-nowicki10.png
1539984196-c1ohiy-nowicki9.jpg
1539984196-1122ce-nowicki12.jpg
1539984196-58dq57-nowicki11.jpg
1539984197-_rs1nt-nowicki13.jpg
1539984197-zxs3t9-nowicki14.jpg
1539984199-wtdv1k-nowicki15.jpg
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole