LM.plWiadomościNasze Sprawy. Zarobki prezesów spółek i sprzeciw radnych PiS

Nasze Sprawy. Zarobki prezesów spółek i sprzeciw radnych PiS

Dodano: , Żródło: LM.pl
Nasze Sprawy. Zarobki prezesów spółek i sprzeciw radnych PiS

Zarobki prezesów miejskich spółek w ubiegłym roku spadły w sumie o około 400 tys. zł. W czterech spółkach zarabia się mniej, ale aż w trzech szefowie dostali podwyżki. Z czego to wynika, czy i kiedy się zmieni, a także dlaczego radni Prawa i Sprawiedliwości wydali w tej sprawie oświadczenie? O tym rozmawialiśmy w dzisiejszych „Nasze Sprawy“.

Prezesi ośmiu miejskich spółek zarabiają od blisko 15 do ponad 39 tys. zł. Zmiany personalne w 2019 roku miały pozwolić ograniczyć ich wynagrodzenia.

- To były kontrakty, które zastaliśmy po naszych poprzednikach – mówi Paweł Adamów, wiceprezydent Konina. - Wdrożyliśmy nadzór właścicielski, którego przez wiele lat nie było. Zaczęliśmy analizować w jakim zakresie możemy kontrakty zmniejszyć. Wynagrodzenie to krotność średniej pensji i założyliśmy sobie, że będziemy te krotności zmniejszać. Drugi kierunek to ograniczenie różnych świadczeń i zapisów w kontraktach. Wszyscy prezesi mieli zapisaną 6-miesięczną odprawę za to, że nie będą pełnić w konkurencyjnych spółkach swoich funkcji. Stwierdziliśmy, że te zapisy są niewłaściwe, bo spółki komunalne w Koninie nie mają konkurencji. Na osiem spółek istniejących, siedmiu prezesów przyjęło takie zapisy – dodaje.

Przeciwko obecnym wynagrodzeniom szefów spółek miejskich opowiedzieli się stanowczo radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy zaapelowali do prezydenta o zrewidowanie kontraktów menedżerskich.

- Koszty życia w Koninie są duże, opłaty za usługi komunalne są wysokie, a w zderzeniu z pensjami prezesów wywołało to oburzenie mieszkańców. Biorąc pod uwagę sytuację miasta, nie stać nas na fundowanie tak horrendalnie wysokich wynagrodzeń. Rozumiem, że prezes musi być dobrze wynagradzany, ale nie widzę konieczności, żeby te ceny kontraktów były tak wysokie – mówi radny Krystian Majewski.

Wiceprezydent Adamów podkreśla, że żeby zmienić kontrakty potrzebna jest wola obu stron.

- To co się dało zmienić przez 2,5 roku to zrobiliśmy. W przypadku największego kontraktu (prezes PWiK – od red.) to stwierdziliśmy, że z korzyścią dla miasta będzie jego dokończenie. Wypowiedzenie go spowodowałoby 9-miesięczną odprawę, co uznaliśmy za nieracjonalne. Kontakt w ciągu najbliższych miesięcy ulegnie zakończeniu i chcemy go zmodyfikować tak, żeby następny prezes miał zdecydowanie niższe wynagradzenie – mówi Paweł Adamów.

Czy będzie się to wiązało ze zmianą prezesa PWiK-u? Tego jeszcze nie wiadomo.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole