LM.plWiadomościKonin to porażka i miasto bez przyszłości? O krytyce i stosunku władz miasta do krytyków

Konin to porażka i miasto bez przyszłości? O krytyce i stosunku władz miasta do krytyków

KONIN JEST NASZ

Dodano:
Konin to porażka i miasto bez przyszłości? O krytyce i stosunku władz miasta do krytyków
Konin jest Nasz

Użyłem wtedy grubego porównania, pisząc, że „z powodu takich właśnie jak opisane wyżej praktyk duża część naszego społeczeństwa patrzy na politykę jak na bitwę wiecznie nienażartych wieprzów o koryto”. Prawda to oczywista, ale przecież dotkliwie raniąca, więc od tej pory przed publikacją dawałem swoje teksty do przeczytania co najmniej jednej osobie, żeby mi wskazała zbyt daleko idące sformułowania. Ba, ponad rok temu poprosiłem o rozmowę kierownika Biura Prezydenta i zadeklarowałem otwartość cyklu „Konin jest Nasz” na polemiki i głos miasta w sprawach dla mieszkańców Konina najżywotniejszych. Ku mojemu najwyższemu zdumieniu usłyszałem: „A kto by miał na to czas?”.

Choć w tym roku na naszą stronę znów trafiła odpowiedź magistratu („Miasto odpowiada na zarzuty społecznika”) na artykuł Krzysztofa Pietruszewskiego („Czy prezydenci Konina zaczną wreszcie rozmawiać z mieszkańcami?”), w którym zarzucił urzędowi, że „decyzje na najwyższych szczeblach podejmuje się bez jakichkolwiek konsultacji, analiz, szacunków, zasięgania opinii ekspertów w danej sprawie”. W polemice rzeczniczka prasowa w 36 punktach wymieniła konsultacje przeprowadzone do tej pory przez miasto.

Już tylko na swoim blogu „Konin. Mam prawo wiedzieć” jego autor odpisał: „Przyznaję uczciwie, że o wielu z tych konsultacji społecznych nie wiedziałem, a śledzę wydarzenia w Koninie na bieżąco. Myślę, że osoba nieposiadająca wiedzy, gdzie i jak szukać takich informacji, tym bardziej w nich nie weźmie udziału. Może jednak Miasto powinno się poważniej zastanowić nad tym, o czym pisałem już w 2020 roku m.in. Pawłowi Adamowowi, czyli o stworzeniu polityki informacyjnej Miasta Konina?”. Mogę tylko westchnąć, bo sam o tym pisałem w styczniu 2019 roku („Potrzebujemy informacji a nie dworskiej kroniki z czasów Gierka”).

Z tego wszystkiego wyziera jeden bardzo smutny wniosek, że władza – nie tylko w Koninie – unika rozmowy z ludźmi, którzy mają inne zdanie niż ona. A to właśnie rozmowa, dyskusja, spór jest solą demokracji, bo w ten sposób wypracowuje się najlepsze rozwiązania, które dzięki owej publicznej wymianie poglądów – to jest jeszcze ważniejsze – łatwiej mogą być przez dużą część mieszkańców miasta czy kraju przyjęte za swoje. A że krytyka boli, że bywa niesprawiedliwa? No cóż, jakieś minusy w pracy polityka też być muszą.

Nie mam już wielkich nadziei na odzew, ale wciąż zapraszam do dyskusji i polemiki z publikowanymi u nas tekstami. Bo na tym skorzystamy wszyscy. Obecna władza również.

strona 2 z 2
strona 2/2
Czytaj więcej na temat:Konin jest Nasz
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole