LM.plWiadomościUkraina walczy, Konin pomaga. Sytuacja uchodźców jest jednak coraz trudniejsza

Ukraina walczy, Konin pomaga. Sytuacja uchodźców jest jednak coraz trudniejsza

Dodano: , Żródło: LM.pl
Ukraina walczy, Konin pomaga. Sytuacja uchodźców jest jednak coraz trudniejsza
Wojna w Ukrainie

Od tysiąca do dwóch tysięcy uchodźców z Ukrainy przebywa obecnie w Koninie i powiecie konińskim. Po niemal czterech miesiącach wojny ich sytuacja staje się coraz trudniejsza. Strumień pomocy, choć wciąż płynie, staje się coraz mniejszy, mają problemy ze znalezieniem pracy i decyzją, co robić dalej – wracać do ojczyzny, czy zostać w Polsce.

Ilu dokładnie Ukraińców przebywa obecnie w Koninie i powiecie konińskim – tego nie wiadomo. Szacować można, że jest ich od tysiąca do dwóch, może trzech tysięcy. Do środy Urząd Miejski w Koninie wydał uchodźcom 1276 numerów PESEL. W bazie osób korzystających z pomocy, prowadzonej przez Miejsce Dobra, jest zarejestrowanych natomiast niemal 2100 osób.

Ukraińców przyjeżdża coraz mniej

Na pewno fala migracji nie dorównuje tej z pierwszych tygodni wojny. Wniosków o nadanie numerów PESEL jest obecnie zaledwie po kilka na dzień, podczas gdy jeszcze w marcu przed Urzędem Miejskim tworzyły się długie kolejki oczekujących na rozpatrzenie wniosków. Nowych rejestracji w bazie bezrobotnych nie odnotowuje też Powiatowy Urząd Pracy w Koninie. Mniej osób zgłasza się też do Miejsca Dobra. – Codziennie przybywają nowe osoby. Nie jest to tak, jak na początku, gdy dziennie rejestrowaliśmy 40 – 60 osób, ale w zasadzie codziennie zdarza się nowa rodzina – mówi Agnieszka Zajączkowska. – Zrobiła się rotacja – wiele osób wróciło na Ukrainę, ale wiele też przeniosło się do nas z innych rejonów. Mamy sygnały, że przyjechali tutaj, bo wiedzą, że jest u nas takie miejsce, gdzie mogą znaleźć pomoc.

Ponad 80 osób zakwaterowanych jest wciąż w samorządowych placówkach gwarantujących dach nad głową dla uchodźców: hotelu Konin i Domu Pomocy Społecznej. Ponad 410 uczniów z Ukrainy jest pod opieką konińskich placówek oświatowych. Najwięcej, 262, uczy się w szkołach podstawowych, 112 jest w przedszkolach, a 40 – w szkołach ponadpodstawowych.

Jedni chcą pracować, inni myślą nad powrotem

Największym wyzwaniem dla uchodźców jest obecnie znalezienie pracy. W PUP w Koninie zarejestrowane są 104 osoby bezrobotne z Ukrainy. – W większości z wyższym wykształceniem. Wszystkie te osoby to kobiety – mówi Anna Biegasiewicz, zastępca dyrektora. Największe problemy ze znalezieniem pracy mają uchodźcy z zawodami ekonomicznymi (księgowe, analityczki finansowe) i nauczyciele, zdarzają się również krawcowe, czy fryzjerki.

PUP w Koninie od początku wojny stara się im pomagać. Ukraińcy kierowani są na staże, szkolenia i roboty publiczne (np. do Skulska, czy Sompolna). W kwietniu odbyło się dla nich spotkanie informacyjne, a w maju – Targi Pracy, na których pojawiło się sporo uchodźców zza wschodniej granicy. – Były to zarówno osoby zarejestrowane jako bezrobotne, ale również takie, które poszukują zatrudnienia, lecz nie rejestrują się w Urzędzie, gdyż pracę mogą podjąć tylko dorywczo, np. z uwagi na opiekę nad małym dzieckiem – tłumaczy Anna Biegasiewicz.

Do połowy czerwca pracę w Koninie i powiecie znalazło niemal 330 Ukraińców (każdy pracodawca ma bowiem obowiązek raportować zatrudnienie uchodźców, nawet jeżeli wcześniej nie korzystali z usług PUP). Pracują na różnych stanowiskach: robotników budowlanych i polowych, kierowców, magazynierów, sprzątaczek, sprzedawców, pomocy kuchennych, szwaczek, czy ślusarzy. – Cały czas szukają pracy. Mamy bazę osób, które posprzątają lub wypielęgnują ogród. Dostali już pewne środki finansowe, mogą już sobie coś kupić, ale te pieniądze, które dostali nie wystarczają na wszystko – mówi Agnieszka Zajączkowska.

Część osób, które wcześniej przyjechało do Konina, decyduje się na powrót do Ukrainy. – Niektórzy nie wiedzą – wrócić, czy zostać? Chcieliby wrócić, bo mają tam rodziny, ale tutaj są bezpieczni. Trudne jest to bardzo – przyznaje Agnieszka Zajączkowska.

Pomoc wciąż płynie, ale coraz węższym strumieniem

Prawie 2,7 mln zł na pomoc dla Ukraińców wydało do tej pory miasto. Większość z tej kwoty to pieniądze pochodzące z rządowego Funduszy Pomocy. Przeznaczone zostały na różnego rodzaju świadczenia pieniężne dla Ukraińców, wynagrodzenia dla nauczycieli, wykonanie fotografii do dokumentu tożsamości i pokrycie kosztów nadania PESEL. – Prezydent Piotr Korytkowski ocenia, że zaangażowanie państwa w pomoc uchodźcom jest ewidentne. Większość działań realizowanych przez samorząd jest refundowanych właśnie przez państwo – przekazuje Aneta Wanjas, rzecznik prezydenta Konina. Prawie 80 tys. zł Konin dołożył ze swoich pieniędzy, głównie na zakup wyposażenia pomieszczeń, w których zakwaterowano Ukraińców.

Na najwyższych obrotach pracuje wciąż Miejsce Dobra, chcąc zaspokoić podstawowe potrzeby Ukraińców. Po pospolitym ruszeniu ludzi z kwietnia i maja zostaje jednak coraz mniej. – Serca koninian i konińskich firm na pewno jeszcze są otwarte, ale ze względu na różne sytuacje i kończące się możliwości jest ich mniej. To widać. Wcześniej na pewno było troszkę łatwiej, bo darczyńców było więcej. Obecnie oni wciąż są, przychodzą nowi, ale nie ma ich w takiej liczbie, jak na początku – ocenia Agnieszka Zajączkowska. Choć indywidualni darczyńcy wciąż wspierają Miejsce Dobra to obecnie duży ciężar pomocy wzięli na siebie konińscy przedsiębiorcy, regularnie wspierający działalność ośrodka.

Czwarty miesiąc wojny odczuwają też już pracujący w Miejscu Dobra wolontariusze. – Na pewno jesteśmy zmęczeni. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Może nawet bardziej psychicznie. Fizycznie człowiek jest się w stanie zregenerować, psychicznie nie zawsze – mówi Agnieszka Zajączkowska. Miejsce Dobra z ośrodka pomocowego stało się bowiem też pewnym centrum życia ukraińskiego w Koninie. – Niektórzy przychodzą, żeby się po prostu spotkać, porozmawiać, podzielić się problemami.

Mimo zmęczenia pracujący w nim wolontariusze nie mają w planach zakończyć działalności. – Musimy sobie radzić. Co mamy innego zrobić?

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole