LM.plWiadomościPo co nam autobus z napędem wodorowym i czy nie lepiej było kupić zwykłe elektryki?

Po co nam autobus z napędem wodorowym i czy nie lepiej było kupić zwykłe elektryki?

KONIN JEST NASZ

Dodano:
Po co nam autobus z napędem wodorowym i czy nie lepiej było kupić zwykłe elektryki?
Konin jest Nasz

Ze sporą uciechą krytycy władz Konina cytowali wyliczenia Janusza Piechocińskiego, byłego wicepremiera i ministra gospodarki, z których wynikało, że paliwo do autobusu wodorowego będzie nas kosztowało dwa i pół raza więcej od oleju napędowego.

W pierwszej chwili zdziwiłem się, dlaczego polityk PSL przyczepił się tylko do Konina, a nie przypiął łatki innym samorządom, które jak Poznań i Wałbrzych planują włączyć do obsługi komunikacji publicznej po ponad dwadzieścia takich pojazdów. To dopiero pachnie potężnym marnotrawstwem! Władze Konina jawią się wręcz jako niezwykle ostrożne nie tylko przy szeregu polskich miast, które ustawiły się w kolejce po nową technologię, ale i wielu miastach europejskich. Nasz polski potentat w tej dziedzinie – podpoznański Solaris – pierwsze wodorowce dostarczył w 2015 roku Hamburgowi, a od tego czasu zaopatrzył w jednostki z takim napędem miasta w Austrii, Holandii, Szwecji i Włoszech. Jeszcze w tym roku – mniej więcej w tym samym czasie co Konin - trzynaście autobusów otrzyma Frankfurt, a w przyszłym 40 trafi do Bratysławy.

Czy to oznacza, że zastrzeżenia Janusza Piechocińskiego są bezpodstawne? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, bo nie są znane koszty eksploatacji tych pojazdów w Polsce. Najistotniejsza przy ich obliczaniu jest bowiem cena wodoru. W Berlinie na przykład można kupić kilogram tego gazu już za 10 euro, gdy władze Konina wynegocjowały z ZE PAK 70 zł, a więc – według dzisiejszego kursu – 14,89 euro. Z kolei poznańskie MPK unieważniło przetarg, w którym jedyny oferent – PKN Orlen – deklarował cenę 38 zł, a więc taniej niż w niemieckiej stolicy, bo miasto przymierzało się do kwoty jeszcze o dziesięć złotych niższej.

Akurat w tym przypadku Konin płaci cenę za ostrożność, bowiem z jednym autobusem jesteśmy skazani na dostawcę, którego mamy pod ręką czyli ZE PAK. Gdybyśmy jak Chełm w województwie lubelskim, miasto 60-tysięczne, a więc zbliżone wielkością do Konina, zdecydowali się na zakup 26 takich autobusów, nasza pozycja przetargowa byłaby zupełnie inna, bo stalibyśmy się zapewne atrakcyjnym partnerem również dla PKN Orlen, który planuje produkować wodór we Włocławku. W obecnej sytuacji ZE PAK mógł sobie pozwolić na rezygnację z planowanej pierwotnie budowy stacji wodorowej przy ulicy Poznańskiej, bo mu się to dla jednego autobusu – jak można się domyślać - po prostu nie opłacało.

strona 1 z 2
strona 1/2
Czytaj więcej na temat:Konin jest nasz, autobus wodorowy, MZK Konin
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole