LM.plWiadomościKonin. Sytuacja w szpitalu zaostrza się. „To nie jest legalna akcja”

Konin. Sytuacja w szpitalu zaostrza się. „To nie jest legalna akcja”

Dodano: , Żródło: LM.pl
Konin. Sytuacja w szpitalu zaostrza się. „To nie jest legalna akcja”

Miał być briefing prasowy, wyszło nieformalne spotkanie pielęgniarek i położnych z dyrekcją szpitala i członkiem Zarządu Województwa Wielkopolskiego. Sytuacja w konińskim szpitalu dalej jest patowa i nie wygląda na to, by miała ulec poprawie.Przypomnijmy, od połowy czerwca sytuacja kadrowa w szpitalu uległa pogorszeniu po tym, jak kilkadziesiąt pielęgniarek i położnych udało się na zwolnienia lekarskie. Oficjalnie strajku nie ma, ale nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o podwyżki i lepsze traktowanie personelu medycznego przez dyrekcję. W piątek w tej sprawie władze Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie zwołały briefing prasowy z udziałem Macieja Sytka - członka Zarządu Województwa Wielkopolskiego. Briefing przemienił się jednak w nieformalne spotkanie obu stron po tym, jak na salę weszła kilkudziesięcioosobowa grupa pracowników szpitala.

Protest, czy nie protest?Podczas briefingu Leszek Sobieski, dyrektor konińskiego szpitala, przyznał, że placówka od dwóch tygodni działa w stanie kryzysowym. - Musieliśmy odwołać przyjęcia planowe, działamy w trybie ostrodyżurowym. Sytuacja nie ma precedensu w ostatnim czasie - mówił Leszek Sobieski. Jak przyznał dyrektor konińskiego szpitala, działań pielęgniarek i położnych nie traktuje jako oficjalnego protestu. Według niego na zwolnieniach przebywa obecnie ok. 90 pracowników szpitala. - To działanie ma charakter nieformalnej presji z tytułu walki o zwyżkę wynagrodzeń - wyjaśniał Leszek Sobieski. Wtórował mu Maciej Sytek. - Nie mogę traktować zwolnień lekarskich pielęgniarek jako protestu, bo wtedy przyznałbym, że panie w sposób świadomy, razem z lekarzami, którzy wystawiają te zaświadczenia, łamią prawo. A tego chyba byśmy nie chcieli. Druga strona mówi o jeszcze większej absencji. Jak informuje Marzenna Owczarek-Kamińska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Koninie, na zwolnieniach lekarskich przebywa obecnie nawet 150 osób. - Zamknięte są oddziały ginekologii i patologii ciąży, chirurgia pomniejszona jest o połowę, neurologia i urologia również działają w zmniejszonym składzie, przeniesiona ortopedia, zamknięty jest jeden odcinek intensywnej terapii, z ośmiu sal operacyjnych pracuje jedna w systemie ostrym i jedna na ul. Wyszyńskiego, która wykonuje zabiegi ginekologiczne i cesarskie cięcia - wylicza. Dyrekcja obiecuje podwyżki. „Wirtualne pieniądze”Leszek Sobieski informował w piątek o wysokości zarobków w konińskim szpitalu. Według jego słów mediana pensji netto wśród pielęgniarek i położnych wynosi 3277 zł. Najwyższe wynagrodzenia mają przekraczać 4000 zł, a tylko osiemnaście osób ma zarabiać poniżej 3000 zł. Od 1 lipca ma również nastąpić podwyżka minimalnego wynagrodzenia. - Ze środków szpitala, co pogłębi jego deficyt - podkreślał dyrektor placówki.Według pracowników to nieprawdziwe dane. - Dyrekcja proponuje wynagrodzenie zasadnicze 2100 zł dla pielęgniarek i położnych starających się o pracę i dla pielęgniarek, które są na świadczeniu emerytalnym. W szpitalu w Koninie jest bardzo słabe uposażenie przy jednocześnie najniższych wskaźnikach zatrudnienia. Pielęgniarek i położnych do liczby łóżek jest proporcjonalnie znacznie mniej, niż w sąsiednich jednostkach. Obciążenie fizyczne, psychiczne i emocjonalne jest przez to znacznie wyższe - przekonuje Marzenna Kamińska.Szansą na wzrost wynagrodzeń ma być proces akredytacji, który zaplanowany jest na połowę lipca. Pozytywne przejście oceny ma dać szpitalowi nawet dwa miliony złotych. - W porozumieniu z panem dyrektorem i zarządem podjęliśmy decyzję, że te wszystkie pieniądze z akredytacji zostaną, i to mówię publicznie, przekazane na podwyżki - deklarował w piątek Maciej Sytek.To jednak nie zadowala pielęgniarek i położnych. - To są pieniądze wirtualne. Nie wiemy, czy do tej akredytacji w ogóle dojdzie, czy te pieniądze będą przyznane, a jeżeli tak - to kiedy i dla kogo. To może być np. koniec roku, a tu są zaszłości już od wielu lat i koleżanki chcą najpóźniej od 1 lipca wzrostu płac lub wyrównania wstecz. To klasyczne podejście zarówno dyrekcji, jak i pana Macieja Sytka - obiecywanie, dawanie nadziei, przeliczanie, powoływanie komisji. To się zawsze kończy na niczym - ocenia Marzenna Kamińska. 400 zł dla lojalnych. Reszta do prokuraturyZachętą do pracy ma być również przyznanie premii uznaniowej w wysokości 400 zł dla tych pracowników, którzy zwolnień lekarskich nie wzięli. - Lojalność kosztuje szpital, ale szpitala nie stać na brak lojalności własnego personelu - mówił w piątek Leszek Sobieski. Pielęgniarki obecne na sali podczas briefingu tę propozycję wyśmiały. - Podzielimy się z niepracującymi - odpowiadały na słowa dyrektora szpitala. - Jest to dość obrzydliwe. Przypomina metody postępowania z lat 50., 60. Dzielenie załogi, kupowanie za jakieś drobne - oceniała natomiast Marzenna Owczarek-Kamińska.Leszek Sobieski poinformował również, że zgłosił do prokuratury rejonowej możliwość popełnienia przestępstwa na szkodę szpitala przez osoby przebywające na zwolnieniach lekarskich. - Wszystkie zwolnienia lekarskie od 13 czerwca są weryfikowane przez Wydział Orzecznictwa ZUS w Poznaniu. Nie mogę sobie pozwolić na sytuację sabotowania działań szpitala. To nie jest akcja legalna. To jest działanie totalnie pozaprawne.- To są metody przestarzałe, ale niestety skuteczne - zastraszanie ludzi. Jeżeli pracownik słyszy, że został zgłoszony do prokuratury to na pewno powoduje to u niego obawy. Nie tędy droga. Nie było ani jednej propozycji spotkania się i rozmowy na gruncie szpitala lub pana marszałka - odpowiada Marzenna Kamińska. Szansa na rozmowy w połowie lipcaW piątek Maciej Sytek nie znalazł czasu na rozmowy z obecnymi na sali pielęgniarkami i położnymi - po kilkudziesięciominutowym briefingu opuścił szpital, zapowiadając jednocześnie, że do spotkania pomiędzy obiema stronami dojdzie 18 lipca. Dzień później mają natomiast odbyć się rozmowy z zarządem głównym Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.Dla pracowników konińskiego szpitala do terminy zbyt odległe. - Koleżanki są zdesperowane, ale również przemęczone - przekonuje Marzenna Owczarek-Kamińska. - Jesteśmy niesłyszalne od lat. Dyrekcja rzeczywiście z nami rozmawia, regularnie, zgodnie z harmonogramem, trzeba to przyznać. Nie mieścimy się jednak w żadnym planie finansowym, nie przewiduje się dla nas nigdy podwyżek. Poza akcjami strajkowymi nikt nas nie dostrzega, koleżanki odchodzą z pracy i nawet nie próbuje się ich zatrzymać w szpitalu.Kryzys w konińskim szpitalu trwa. Od 11 do 13 lipca placówka będzie przechodzić proces akredytacji, od którego w dużej mierze zależy jej funkcjonowanie. Czasu na porozumienie nie zostało więc dużo. 

Sytuacja w szpitalu zaostrza się. ,,To nie jest legalna akcja
1530271319-ek0fcf-_mg_2576.jpg
1530271321-2easza-_mg_2586.jpg
1530271328-4s1m6p-_mg_2583.jpg
1530271323-idk30t-_mg_2593.jpg
1530271321-ja2y2n-_mg_2604.jpg
1530271322-j0dj_n-_mg_2608.jpg
1530271323-l7cus8-_mg_2612.jpg
1530271326-dp27ey-_mg_2616.jpg
1530271325-t4n7hf-_mg_2625.jpg
1530271326-cs104l-_mg_2627.jpg
1530271327-fnviha-_mg_2629.jpg
1530271327-x7nray-_mg_2636.jpg
1530271328-2q30s0-_mg_2645.jpg
1530271328-tfv04o-_mg_2655.jpg
1530271329-bbkqx3-_mg_2657.jpg
1530271331-q6lug9-_mg_2660.jpg
1530271330-bhjt7y-_mg_2661.jpg
1530271330-0_5aux-_mg_2668.jpg
1530271330-tnxgeh-_mg_2672.jpg
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole